Jak myśleć o pierwszej podróży do Brazylii
Brazylia jest ogromna. Odległości między miastami liczy się w tysiącach kilometrów. Dlatego pierwszy wyjazd warto zawęzić do dwóch–trzech regionów, zamiast próbować „zaliczyć wszystko”. Mniej miejsc oznacza mniej czasu w samolotach i autobusach, a więcej na plaży, w dżungli czy w starych dzielnicach.
Dobrym punktem startu jest połączenie trzech klimatów: dużego miasta, przyrody i kolonialnej historii. W praktyce najczęściej łączy się Rio de Janeiro, wodospady Iguaçu oraz trzeci kierunek: Amazonię lub Salvador da Bahia. Taki układ daje bardzo różnorodne wrażenia przy jednym locie międzykontynentalnym.
Rio de Janeiro – wizytówka Brazylii
Rio jest dla wielu pierwszym kontaktem z krajem. Miasto łączy słynne plaże, góry i ogromną aglomerację. Trzeba pamiętać o bezpieczeństwie, ale nie warto go omijać. To właśnie tu zobaczysz brazylijski miks kontrastów najbardziej wyraźnie.
Najbardziej znany punkt to statua Chrystusa Odkupiciela na górze Corcovado. Wjazd zajmuje trochę czasu, ale widok na zatokę Guanabara, wzgórza i plaże jest trudny do porównania z czymkolwiek innym. Warto wybrać dzień z dobrą widocznością i zarezerwować bilet wcześniej, bo kolejki bywają długie.
Drugi klasyk to Głowa Cukru (Pão de Açúcar). Kolejka linowa wjeżdża na dwa kolejne szczyty. Z jednego widać zatokę i port, z drugiego – plaże Copacabana i Ipanema. Zachód słońca z tego miejsca zostaje w pamięci na długo, dlatego wiele osób celowo jedzie tam późnym popołudniem.
Plaże to osobny świat. Copacabana ma długi deptak, bary, boiska do siatkówki i tłumy przez większość dnia. Ipanema jest trochę spokojniejsza i bardziej „lokalna”. Warto przyjść tu nie tylko na opalanie. Plaża żyje do późnego wieczora: ludzie biegają, grają w piłkę, piją kokos prosto z orzecha.
Jeśli interesuje Cię bardziej klimatyczna strona miasta, zajrzyj do dzielnicy Santa Teresa. To miejsce z wąskimi uliczkami, tramwajem, małymi barami i galeriami. Z kolei w okolicy Lapy znajdziesz słynne kolorowe schody Escadaria Selarón oraz kluby samby. W nocy ta część Rio tętni muzyką, ale trzeba uważać na kieszonkowców i poruszać się w grupie.
Wodospady Iguaçu – przyroda w skali „mega”
Wodospady Iguaçu leżą na granicy Brazylii i Argentyny. To jedno z miejsc, które często trafia na listę „must see” przy pierwszej podróży. System kilkudziesięciu progów tworzy ogromny amfiteatr wody, a huk słychać z daleka.
Strona brazylijska oferuje panoramę całego kompleksu. Ścieżka prowadzi wzdłuż krawędzi skarpy i kończy się platformą przy tzw. Gardle Diabła. Tu jesteś bardzo blisko głównego nurtu. Ubranie rzadko pozostaje suche, dlatego przydaje się lekka peleryna.
Od strony Argentyny ścieżki biegną bliżej poszczególnych progów. Widzisz mniej panoramy, a więcej szczegółów. Najlepszy efekt daje odwiedzenie obu stron w dwa kolejne dni. Z brazylijskiej Foz do Iguaçu kursują busy do argentyńskiego Puerto Iguazú, ale trzeba pamiętać o przejściu granicy i zapasie czasu.
Przy wodospadach działa też kolejka turystyczna i rejsy łodziami pod spadającą wodę. To atrakcja raczej dla osób, które lubią mocne wrażenia i nie boją się przemoczenia od stóp do głów. Warto zarezerwować bilet na konkretną godzinę, aby nie tracić czasu w kolejkach.
Amazonia dla początkujących – okolice Manaus
Jeśli marzy Ci się dżungla, najczęściej wybieranym punktem jest Manaus. To duże miasto w sercu Amazonii, do którego łatwo dolecieć z Rio lub São Paulo. Z Manaus wyruszają łodzie do lodge’y położonych głębiej w lesie. Standard takich miejsc bywa bardzo różny, dlatego warto dokładnie sprawdzić opinie i program.
Typowy pobyt w lodge trwa kilka dni. W cenie są zwykle rejsy o wschodzie słońca, obserwacja ptaków, wędrówki z przewodnikiem po dżungli oraz nocne wyprawy na obserwację kajmanów. Czasem program obejmuje też wizytę w lokalnej społeczności nad rzeką. Dobrze dopytać, czy jest prowadzona w sposób szanujący mieszkańców, a nie jak „pokaz w wiosce dla turystów”.
Amazonia ma swój rytm. W porze deszczowej poziom wody mocno rośnie. Część ścieżek zamienia się w kanały, po których pływa się łodzią. W porze suchej łatwiej wyjść na piesze trasy, ale komarów jest więcej. Warto zabrać repelent, lekką odzież z długim rękawem i wodoodporną torbę na elektronikę.
Alternatywa: Salvador da Bahia i wybrzeże
Jeśli zamiast dżungli wolisz połączenie historii i plaż, dobrym wyborem jest Salvador da Bahia. Miasto ma wyraźny afrobrazylijski charakter. W dzielnicy Pelourinho zobaczysz kolorowe kamienice, kościoły z bogatym wnętrzem i uliczne występy capoeiry.
Salvador można połączyć z pobytem nad oceanem w stanie Bahia. Na północ od miasta leży Praia do Forte z długą plażą i spokojniejszą atmosferą. Dalej na południe znajdziesz mniejsze miasteczka, jak Morro de São Paulo czy Itacaré. To dobre miejsca na kilka dni odpoczynku po intensywnym zwiedzaniu Rio i Iguaçu.
Bezpieczeństwo i praktyka na miejscu
Brazylia potrafi być przyjazna, ale wymaga rozsądku. W dużych miastach lepiej nie spacerować z drogim aparatem na szyi i nie używać telefonu na środku chodnika w zatłoczonych miejscach. Gotówkę i dokumenty warto trzymać w kilku miejscach. W nocy najlepiej poruszać się taksówkami lub sprawdzonymi aplikacjami przewozowymi.
Pogoda zależy od regionu. W Rio lato (grudzień–luty) to wysoka temperatura i duża wilgotność. W okolicach Iguaçu może być bardzo gorąco od wiosny do jesieni. W Amazonii deszcz może spaść o każdej porze dnia. Lekka, szybkoschnąca odzież i dobre obuwie to podstawa. Do tego kapelusz, krem z filtrem i środek przeciw komarom.
Dwa przykładowe plany na pierwszy wyjazd
Plan na około 12–14 dni:
Przylot do Rio, trzy–cztery dni w mieście i okolicach. Potem lot do Foz do Iguaçu na dwa pełne dni przy wodospadach (obie strony). Na koniec powrót do Rio lub São Paulo i wylot do domu. Niewiele przesiadek, za to duży kontrast między metropolią a przyrodą.
Plan na około 18–21 dni:
Rio na początek, trzy–cztery dni. Następnie wodospady Iguaçu. Potem wybór: Amazonia z bazą w Manaus lub Salvador i wybrzeże Bahii. Każdy z tych etapów można zaplanować na pięć–sześć dni. Na końcu powrót do dużego lotniska i wylot do Europy.
Jak wybrać miejsca dla siebie
Przy pierwszym wyjeździe do Brazylii i tak zobaczysz tylko fragment kraju. Lepiej więc skupić się na tym, co naprawdę Cię interesuje. Jeśli kochasz przyrodę i długie spacery, wodospady i Amazonia będą idealne. Jeżeli bardziej kręci Cię muzyka, kolonialne ulice i życie nocne, lepszym wyborem będzie połączenie Rio z Salvadorem.
Najważniejsze, żeby plan był wykonalny przy Twoim tempie podróży. Kilka dobrze poznanych miejsc zostawia lepsze wspomnienia niż lista miast zaliczonych „po łebkach”. Brazylia raczej wciąga niż się nudzi, więc i tak istnieje duża szansa, że będziesz chciał tam wrócić – już z kolejnymi pomysłami na drugi czy trzeci wyjazd.






